piątek, 23 maja 2014

Rozdział 5

Perspektywa Agaty:

Obudziłam się rano i od razu poczułam ból kolana. Jakoś wstałam i zeszłam na dół z ledwością ale jakoś dałam rade. Na dole siedzieli już chłopaki jak mnie zobaczyli to od razu zobaczyłam na ich twarzach złość. Lou wstał i zaniósł mnie ten kawałek do stołu.
-Czy ty na prawdę jesteś taka nie odpowiedzialna?- zapytał Louis
-Ale o czym ty mówisz?- dopytywałam
-Dlaczego przeciążasz kolano trzeba był zawołać mnie to bym cie zniósł na dół a nie po schodach sama idziesz a jak by coś się stało co?- powiedział ze złością w głosie
-Nic się nie stało więc spokojnie. Dobrze teraz będę cię prosić o pomoc tylko ,że nie chce cię tym przeciążać.- powiedziałam i wstałam od stołu
-Zaczekaj zaniosę cie i musze z tobą porozmawiać.- dodał i poszliśmy na górę
Kiedy położył mnie na łóżko poczułam jakby kość mi oderwała czy coś w tym stylu. Krzyknęłam z bólu i złapałam się natychmiast za kolano.
-Matko co się stało? To prze ze mnie?- wystraszył się
-Coś mi się w kolanie chyba oderwało. Nie przez ciebie bo to ja poruszyłam gwałtownie noga.- uspokoiłam go
-Do szpitala jedziemy nie ma mowy i nie sprzeciwisz mi się nie ma już żartów z tym kolanem.- pobiegł na dół poinformować chłopaków o tym i chwile później przybiegł po mnie z kurtką i butami. Ubrałam się i zeszliśmy na dół i pojechaliśmy przyjęli mnie od razu. Zabrali na badania. Po chwili przyszedł lekarz i powiedział:
-Masz naderwana rzepkę będzie konieczna operacja i to najlepiej zaraz bo inaczej nie będziesz mogła chodzić i tym podobne a wiem ,że kochasz tańczyć a tak to nie będziesz mogła a po operacji już po miesiącu będziesz mogła zacząć treningi.- powiedział i poszedł do pielęgniarek powiedzieć ,że trzeba mnie zawieść na oddział i przygotować do operacji. Nie chciałam tego ale skoro to potrzebne no to trudno.

Perspektywa Louisa:

Dojechaliśmy na miejsce od razu nas przyjęli potem Agę zabrali na badanie a ja czekałem. Wróciła a potem przyszedł lekarz i to co powiedział zdziwiło mnie a Gusie załamało kompletnie. Będzie miała operacje na kolano i inaczej nie będzie mogła tańczyć a ja gorsze chodzić. Zabrali ją na odział i musieli przygotować do operacji. Kiedy czekałem tak 4 godziny chłopaki zdążyli do mnie dojechać i razem czekaliśmy aż zakończy się to wszystko. Jakieś pół godziny później wyjechali z nią z Sali i zawieźli na sale pooperacyjną. Potem lekarz wyszedł i powiedział iż jej kolano było już zniszczone bardzo mocno i jeszcze chwile a by w ogóle nic nie mogła zrobić więc lepiej ,że teraz to się stało niż później bo wtedy było by trudniej wykonać tą operacje i za 2 tygodnie powinna wyjść ze szpitala. Od razu się uspokoiłem. Wróciliśmy do domu i powiedzieliśmy o wszystkim rodzicom Nialla i jutro mamy zawieść jej rzeczy

Perspektywa Nialla:

Kiedy Lou przybiegł i powiedział ,ze jedzie z moja kuzynka do szpitala bo jej coś się z kolanem stało i jadą. My się ogarnęliśmy i pojechaliśmy do nich. Ja zadzwoniłem się spytać gdzie są.
-Gdzie mamy przyjść?- zapytałem
-Na ortopedie 3 piętro jestem koło Sali operacyjnej.- powiedział i usłyszałem ,że jest załamany.
-Stary co jest gadaj bo się martwię. Co jest z Agatą???  - wystraszyłam się
-Jak przyjdziecie to wam wszystko powiem wtedy.- dodał i się rozłączył.
Już wtedy wiedziałem iż nie jest dobrze więc szybko pobiegliśmy do niego. Wparowałem i od razu zobaczyłem jak siedzi załamany pod drzwiami.
-Louis co jest gdzie Gusia? Co się stało? Mów teraz bo się martwimy. – zapytałem uspokajając oddech
-Właśnie teraz ma operacje na kolano bo inaczej mogła by nie chodzić a o tańcu mogła by zapomnieć już na zawsze. Dlatego się zdecydowała już z 4 godziny ją operują. Niall boje się o nią.-powiedział i zauważyłem jak  mu się łezka zakręciła w oku.
Pól godziny później wyjechali z nią z Sali. Potem porozmawialiśmy z lekarzem i wróciliśmy do domu. Jutro mamy przywieść jej rzeczy. Wróciliśmy i od razu wytłumaczyłem rodzicom co się stało i gdzie jest Agata. Dziewczyny się załamały i poszły do pokoi.My natomiast próbowaliśmy się czymś zająć albo chociaż trochę rozweselić Lou. Beż skutku było już późno więc poszliśmy spać.

Perspektywa Patrycji:
Kiedy chłopaki wrócili mieliśmy nadzieje iż z Agą ale się przeliczyliśmy. Jak powiedzieli, że od razu miała operacje to byłam w szoku, że to tak się wszystko zakończyło od razu poszłam do siebie i miałam nadzieją aby wszystko było dobrze. Nie ukrywam boje się o nią. Z tego wszystkiego zasnęłam i obudziłam się około 10. Dzisiaj chłopaki mieli jechać do niej więc postanowiła ,że też pojadę i zobaczę co u niej słychać. Już ubrana zeszłam na dół.
-Jadę z wami do Guci i nie ma sprzeciwu.- oświadczyłam
-Ok spokojnie ma sprawy ale weź spakuj jej rzeczy ok bo my nie wiemy co i jak.- usłyszałam jak powiedział Lou w niezbyt dobrym humorze.
-Spoko a za ile jedziemy?- zapytałam
-Za 30-40 minut więc się sprężaj.- oświadczył Niall
Pobiegłam na górę do jej pokoju i zaczęłam ja pakować. Potem szybko na dół coś zjeść w biegu i wyszliśmy z domu. Dziewczyny zostały i powiedziały iż mamy ja pozdrowić. Dojechaliśmy do szpitala i od razy „pobiegliśmy” do niej. Przenieśli Agatę na normalną sale ale nadaj musiała leżeć i miała usztywniona nogę jak gdzieś chciała iść do musiała zadzwonić po pielęgniarkę albo na wózek sama musiała wsiąść. Kiedy ja zobaczyłam od razu się ucieszyłam oda nie ukrywam ale też. Lou od razu dostał „banana” na twarzy.
-Nie strasz nas tak następnym razem.-powiedziałam i się z nią przywitałam.
-Przepraszam to był gówniarski wybryk obiecuje to więcej się nie powtórzy.- powiedziała i zrobiła minę kota ze Shreka
-Jak się czujesz?- zapytał Tommo
-Bywało lepiej ale może być, noga trochę boli ale dostaje jakieś proszki.-powiedział. A teraz wybaczcie ale muszę iść do łazienki się przebrać. Pati pomożesz mi?- zapytał
-Oczywiście. Nie musisz zadzwonić po pielęgniarkę?- dopytałam
-Nie. Jak dam rade sama to mogę albo jak mam pomoc.-powiedziała i powoli wstała z łóżka i poszłyśmy do łazienki.
Wróciliśmy i od razu przyszedł lekarz.
-Dzień Dobry. Mam dla ciebie dobrą wiadomość ponieważ wszystko dobrze się goi za 3-4 dni będziesz mogła wrócić już do domu .Ale jeśli masz wyjść za ten czas to będziesz miała od dzisiaj rehabilitacje więc za 20 minut zdejmiemy ci szynę a za godzinę przyjdzie ktoś aby z tobą poćwiczyć.-powiedział i wyszedł.
My zostaliśmy do obiadu a potem pojechaliśmy do domu ponieważ po południu mieli przyjechać jej wujkowie i dziewczyny.

Perspektywa Liama:

Aga nas nieźle nastraszyła ale najważniejsze ze niedługo wraca do domu. Lou był nie do życia wczoraj. Dzisiaj ze to jest za szczęśliwy ale nie będziemy mu przeszkadzać. Poszedłem do siebie i zacząłem czytać kiedy do pokoju wparował Zayn.
-Stary chce się z Marta umówić ale nie wiem jak zacząć może ty mnie poratujesz?- powiedział na jednym tchu.
-Ja tym bardziej nie wiem to zależy on co lubi itd. Chciałbym ci pomóc ale nie wiem jak. A może… zaczekaj aż Gusia wróci i wtedy jej się spytasz ona zawsze ma dobre pomysły. Ok?- powiedziałem
-Nie głupie tyle to poczekam a może wtedy wpadnie mi cos do głowy. Dobra to ja idę do siebie dokańczać rysunek. Siema.- dodał i wyszedł a ja wróciłem do czytania.

4 dni później
Perspektywa  Agaty:

Już jadę do domu ze szpitala. Nareszcie ,ale niestety za 5 dni musze jechać na kontrole ponieważ wyszłam przed czasem i teraz trzeba częściej jeździć na kontrole bo nigdy nic nie wiadomo co może się zdarzyć. Kiedy dojechaliśmy Lou pomógł mi wysiąść a Nialler wziął moje rzeczy z auta i poszliśmy do domu. Jak to oni potrafią musiała być niespodzianka.
-Witamy w domu Agatka.- powiedział wujek
-O matko wy to na prawdę potraficie.-powiedziałam i Tommo zaprowadził mnie kuchni gdzie był tort. Po wszystkim poszłam do siebie i pierwsze co zrobiłam to „słuchawki na uszy…” oraz komp i książka. Jestem w swoim świecie.Za 10 dni moje urodziny a ja z moim kolanem nawet nie mam jak ćwiczyć układu który miałam na zajęciach. A po powrocie z wakacji mamy występ a ja nic prawie nie ćwiczyłam. Kiedy tak siedziałam do pokoju zapukał Nialler. Wtedy mi się przypomniało ,że miałam z nim pogadać o Flap.
-Wchodź i siadaj oraz teraz dokładnie słuchaj co mam ci do powiedzenia.-powiedziałam tak ,że zabrzmiało groźnie
-Dorze a teraz mów o czym chciałaś pogadać?- zapytał i usiadł na krześle
Ja usiadłam wygodnie chociaż nie tak jak lubię czyli na ”kokardkę” z poduszkom na nogach bo jeszcze nie za bardzo mogę zgina moja nieszczęśliwą nogę.
-Wiem iż przepadasz ze Pati ale gwarantuje ,że jak ją skrzywdzisz to cię rozje*** i się nie pozbierasz. A teraz słucham co chcesz wiedzieć o niej? – zapytałam z uśmiechem.
-Wszystko co mogę.-powiedział i czekał na moja reakcje.
-A więc tak: lubi szary i fioletowy kolor, kwiaty to niezapominajki słucha rocka no i was. Kocha czytać książki jednym słowem mol książkowy Fantasy i powieści obyczajowe, uwielbia grać w simsy. Uwielbia przesiadywać w swoim pokoju. Uzależnienia to czytanie i TV. Lubi spacery w nocy ,ogląda seriale. Jak cos więcej to do Marty bo ja tylko tyle wiem.-powiedziałam i się lekko położyłam.
-Tyle mi wystarczy jak na razie. Chcesz jeszcze o czymś pogada dąć czy nie?- dopytywał
-Ja chyba wszystko już powiedziałam to co chciałam. No chyba iż ty chcesz bo jak nie to ja idę do swojego świata.-powiedziałam i przytuliłam się do misia którego dostałam od Louisa jak mnie odbierali z Niallerem ze szpitala.
Perspektywa Agaty:

Obudziłam się rano i od razu poczułam ból kolana. Jakoś wstałam i zeszłam na dół z ledwością ale jakoś dałam rade. Na dole siedzieli już chłopaki jak mnie zobaczyli to od razu zobaczyłam na ich twarzach złość. Lou wstał i zaniósł mnie ten kawałek do stołu.
-Czy ty na prawdę jesteś taka nie odpowiedzialna?- zapytał Louis
-Ale o czym ty mówisz?- dopytywałam
-Dlaczego przeciążasz kolano trzeba był zawołać mnie to bym cie zniósł na dół a nie po schodach sama idziesz a jak by coś się stało co?- powiedział ze złością w głosie
-Nic się nie stało więc spokojnie. Dobrze teraz będę cię prosić o pomoc tylko ,że nie chce cię tym przeciążać.- powiedziałam i wstałam od stołu
-Zaczekaj zaniosę cie i musze z tobą porozmawiać.- dodał i poszliśmy na górę
Kiedy położył mnie na łóżko poczułam jakby kość mi oderwała czy coś w tym stylu. Krzyknęłam z bólu i złapałam się natychmiast za kolano.
-Matko co się stało? To prze ze mnie?- wystraszył się
-Coś mi się w kolanie chyba oderwało. Nie przez ciebie bo to ja poruszyłam gwałtownie noga.- uspokoiłam go
-Do szpitala jedziemy nie ma mowy i nie sprzeciwisz mi się nie ma już żartów z tym kolanem.- pobiegł na dół poinformować chłopaków o tym i chwile później przybiegł po mnie z kurtką i butami. Ubrałam się i zeszliśmy na dół i pojechaliśmy przyjęli mnie od razu. Zabrali na badania. Po chwili przyszedł lekarz i powiedział:
-Masz naderwana rzepkę będzie konieczna operacja i to najlepiej zaraz bo inaczej nie będziesz mogła chodzić i tym podobne a wiem ,że kochasz tańczyć a tak to nie będziesz mogła a po operacji już po miesiącu będziesz mogła zacząć treningi.- powiedział i poszedł do pielęgniarek powiedzieć ,że trzeba mnie zawieść na oddział i przygotować do operacji. Nie chciałam tego ale skoro to potrzebne no to trudno.

Perspektywa Louisa:

Dojechaliśmy na miejsce od razu nas przyjęli potem Agę zabrali na badanie a ja czekałem. Wróciła a potem przyszedł lekarz i to co powiedział zdziwiło mnie a Gusie załamało kompletnie. Będzie miała operacje na kolano i inaczej nie będzie mogła tańczyć a ja gorsze chodzić. Zabrali ją na odział i musieli przygotować do operacji. Kiedy czekałem tak 4 godziny chłopaki zdążyli do mnie dojechać i razem czekaliśmy aż zakończy się to wszystko. Jakieś pół godziny później wyjechali z nią z Sali i zawieźli na sale pooperacyjną. Potem lekaż wyszedł i powiedział iż jej kolano było już zniszczone bardzo mocno i jeszcze chwile a by w ogóle nic nie mogła zrobić więc lepiej ,że teraz to się stało niż później bo wtedy było by trudniej wykonać tą operacje i za 2 tygodnie powinna wyjść ze szpitala. Od razu się uspokoiłem. Wróciliśmy do domu i powiedzieliśmy o wszystkim rodzicom Nialla i jutro mamy zawieść jej rzeczy

Perspektywa Nialla:

Kiedy Lou przybiegł i powiedział ,ze jedzie z moja kuzynka do szpitala bo jej coś się z kolanem stało i jadą. My się ogarnęliśmy i pojechaliśmy do nich. Ja zadzwoniłem się spytać gdzie są.
-Gdzie mamy przyjść?- zapytałem
-Na ortopedie 3 piętro jestem koło Sali operacyjnej.- powiedział i usłyszałem ,że jest załamany.
-Stary co jest gadaj bo się martwię. Co jest z Agatą???  - wystraszyłam się
-Jak przyjdziecie to wam wszystko powiem wtedy.- dodał i się rozłączył.
Już wtedy wiedziałem iż nie jest dobrze więc szybko pobiegliśmy do niego. Wparowałem i od razu zobaczyłem jak siedzi załamany pod drzwiami.
-Louis co jest gdzie Gusia? Co się stało? Mów teraz bo się martwimy. – zapytałem uspokajając oddech
-Właśnie teraz ma operacje na kolano bo inaczej mogła by nie chodzić a o tańcu mogła by zapomnieć już na zawsze. Dlatego się zdecydowała już z 4 godziny ją operują. Niall boje się o nią.-powiedział i zauważyłem jak  mu się łezka zakręciła w oku.
Pól godziny później wyjechali z nią z Sali. Potem porozmawialiśmy z lekarzem i wróciliśmy do domu. Jutro mamy przywieść jej rzeczy. Wróciliśmy i od razu wytłomaczyłem rodzicom co się stało i gdzie jest Agata. Dziewczyny się załamały i poszły do pokoi.My natomiasy próbowaliśmy się czymś zająć albo chodciaż troche rozweselić Lou. Beż skutku było już późno więc poszliśmy spać.

Perspektywa Patrycji:
Kiedy chłopaki wrócili mieliśmy nadzieje iż z Agą ale się przeliczyliśmy. Jak powiedzieli, że od razu miała operacje to byłam w szoku, że to tak się wszystko zakończyło od razu poszłam do siebie i miałam nadzieją aby wszystko było dobrze. Nie ukrywam boje się o nią. Z tego wszystkiego zasnęłam i obudziłam się około 10. Dzisiaj chłopaki mieli jechać do niej więc postanowiła ,że też pojadę i zobaczę co u niej słychać. Już ubrana zeszłam na dół.
-Jadę z wami do Guci i nie ma sprzeciwu.- oświadczyłam
-Ok spokojnie ma sprawy ale weź spakuj jej rzeczy ok bo my nie wiemy co i jak.- usłyszałam jak powiedział Lou w niezbyt dobrym humorze.
-Spoko a za ile jedziemy?- zapytałam
-Za 30-40 minut więc się sprężaj.- oświadczył Niall
Pobiegłam na górę do jej pokoju i zaczęłam ja pakować. Potem szybko na dół coś zjeść w biegu i wyszliśmy z domu. Dziewczyny zostały i powiedziały iż mamy ja pozdrowić. Dojechaliśmy do szpitala i od razy „pobiegliśmy” do niej. Przenieśli Agatę na normalną sale ale nadaj musiała leżeć i miała usztywniona nogę jak gdzieś chciała iść do musiała zadzwonić po pielęgniarkę albo na wózek sama musiała wsiąść. Kiedy ja zobaczyłam od razu się ucieszyłam oda nie ukrywam ale też. Lou od razu dostał „banana” na twarzy.
-Nie strasz nas tak następnym razem.-powiedziałam i się z nią przywitałam.
-Przepraszam to był gówniarski wybryk obiecuje to więcej się nie powtórzy.- powiedziała i zrobiła minę kota ze Shreka
-Jak się czujesz?- zapytał Tommo
-Bywało lepiej ale może być, noga trochę boli ale dostaje jakieś proszki.-powiedział. A teraz wybaczcie ale musze iść do łazienki się przebrać. Pati pomożesz mi?- zapytał
-Oczywiście. Nie musisz zadzwonić po pielęgniarkę?- dopytałam
-Nie. Jak dam rade sama to mogę albo jak mam pomoc.-powiedziała i powoli wstała z łóżka i poszłyśmy do łazienki.
Wróciliśmy i od razu przyszedł lekarz.
-Dzień Dobry. Mam dla ciebie dobrą wiadomość ponieważ wszystko dobrze się goi za 3-4 dni będziesz mogła wrócić już do domu .Ale jeśli masz wyjść za ten czas to będziesz miała od dzisiaj rehabilitacje więc za 20 minut zdejmiemy ci szynę a za godzinę przyjdzie ktoś aby z tobą poćwiczyć.-powiedział i wyszedł.
My zostaliśmy do obiadu a potem pojechaliśmy do domu ponieważ po południu mieli przyjechać jej wujkowie i dziewczyny.

Perspektywa Liama:

Aga nas nieźle nastraszyła ale najważniejsze ze niedługo wraca do domu. Lou był nie do życia wczoraj. Dzisiaj ze to jest za szczęśliwy ale nie będziemy mu przeszkadzać. Poszedłem do siebie i zacząłem czytać kiedy do pokoju wparował Zayn.
-Stary chce się z Marta umówić ale nie wiem jak zacząć może ty mnie poratujesz?- powiedział na jednym tchu.
-Ja tym bardziej nie wiem to zależy on co lubi itd. Chciałbym ci pomóc ale nie wiem jak. A może… zaczekaj aż Gusia wróci i wtedy jej się spytasz ona zawsze ma dobre pomysły. Ok?- powiedziałem
-Nie głupie tyle to poczekam a może wtedy wpadnie mi cos do głowy. Dobra to ja idę do siebie dokańczać rysunek. Siema.- dodał i wyszedł a ja wróciłem do czytania.

4 dni później
Perspektywa  Agaty:

Już jadę do domu ze szpitala. Nareszcie ,ale niestety za 5 dni musze jechać na kontrole ponieważ wyszłam przed czasem i teraz trzeba częściej jeździć na kontrole bo nigdy nic nie wiadomo co może się zdarzyć. Kiedy dojechaliśmy Lou pomógł mi wysiąść a Nialler wziął moje rzeczy z auta i poszliśmy do domu. Jak to oni potrafią musiała być niespodzianka.
-Witamy w domu Agatka.- powiedział wujek
-O matko wy to na prawdę potraficie.-powiedziałam i Tommo zaprowadził mnie kuchni gdzie był tort. Po wszystkim poszłam do siebie i pierwsze co zrobiłam to „słuchawki na uszy…” oraz komp i książka. Jestem w swoim świecie.Za 10 dni moje urodziny a ja z moim kolanem nawet nie mam jak ćwiczyć układu który miałam na zajęciach. A po powrocie z wakacji mamy występ a ja nic prawie nie ćwiczyłam. Kiedy tak siedziałam do pokoju zapukał Nialler. Wtedy mi się przypomniało ,że miałam z nim pogadać o Flap.
-Wchodź i siadaj oraz teraz dokładnie słuchaj co mam ci do powiedzenia.-powiedziałam tak ,że zabrzmiało groźnie
-Dorze a teraz mów o czym chciałaś pogadać?- zapytał i usiadł na krześle
Ja usiadłam wygodnie chociaż nie tak jak lubię czyli na ”kokardkę” z poduszkom na nogach bo jeszcze nie za bardzo mogę zgina moja nieszczęśliwą nogę.
-Wiem iż przepadasz ze Pati ale gwarantuje ,że jak ją skrzywdzisz to cię rozje*** i się nie pozbierasz. A teraz słucham co chcesz wiedzieć o niej? – zapytałam z uśmiechem.
-Wszystko co mogę.-powiedział i czekał na moja reakcje.
-A więc tak: lubi szary i fioletowy kolor, kwiaty to niezapominajki słucha rocka no i was. Kocha czytać książki jednym słowem mol książkowy Fantasy i powieści obyczajowe, uwielbia grać w simsy. Uwielbia przesiadywać w swoim pokoju. Uzależnienia to czytanie i TV. Lubi spacery w nocy ,ogląda seriale. Jak cos więcej to do Marty bo ja tylko tyle wiem.-powiedziałam i się lekko położyłam.
-Tyle mi wystarczy jak na razie. Chcesz jeszcze o czymś pogada dąć czy nie?- dopytywał
-Ja chyba wszystko już powiedziałam to co chciałam. No chyba iż ty chcesz bo jak nie to ja idę do swojego świata.-powiedziałam i przytuliłam się do misia którego dostałam od Louisa jak mnie odbierali z Niallerem ze szpitala.

Taki drobny prezent. Poszłam się umyć ubrałam w piżamy i położyłam się spać. W nocy obudziłam się z bólem kolana bo jak śpię to się rzucam i uderzyłam w ścianę. Jak zawyłam to do pokoju wparował Lou i od razu zobaczył jak ja siedzę i domyślił się co mogłam zrobić.
-Oj ty moja ciamajdo. -powiedział i zaraz przyniósł maść ma stłuczenia.
-Ja zawsze cos se zrobię wiec u mnie to standard.-dodałam z uśmiechem mimo bólu jaki był
-Widzę ,ze ciebie to trzeba w jakąś kule ochronna i może wtedy będziesz bezpieczna.- roześmiał się
-Lepiej nie bo jeszcze w niej se zrobię gorsze rzeczy niż bez niej.-dodałam i się położyłam.
Zasnęłam a Lou razem ze mną. Rano wstałam i nie chcąc budzić go zadzwoniłam do NIalla aby pomógł mi zejść na dół a Louisa przykryłam i zeszliśmy na dół. Problem był ze schodami ale jakoś dałam rade. Jakiś czas później zszedł śpioch o do razu zapytał się mnie:
-Sama chodziłaś czy nie?
-Kuzynek mi pomógł więc się nie bój teraz uważam na kolano.- odpowiedziałam
-Mam pomysł na dziś wieczór co wy na to aby zagrać w butelkę dawno w to nie grałam a wiem iż może być dobra beka.-spytałam
-Pasuje.-odpowiedzieli chórem
-Zayn musze z Toba pogadać więc jak zjesz to przyjdź do mnie ok? –powiedziałam i wstałam od stołu.
Zaczęłam iść kiedy usłyszałam.
-A ty gdzie sama idziesz co?
-Do pokoju posłuchać muzyki i po czytać.-odpowiedziałam
-A może byś tak nie sama szła po schodach ponieważ jeszcze nie masz dobrze wyrobionego kolana co?- dopowiedziała wujek
-Ale dam sobie rade powoli wejdę przecież nie będziecie przez cały czas mnie asekurować na tych i innych schodach.-odparłam i zaczęłam wchodzić
Kiedy już doszłam po wielkich trudach rzuciłam się na łóżko i szukałam słuchawek kiedy wszedł Zayn.
-O czym chciałaś pogadać? –zapytał
-O tym iż dzisiaj jest ciekawa gra i mam dla ciebie propozycje. Małą ale mam.-dodałam
-Jaka niby.- dopytywał
-Kiedy będziesz kręcić i wypadnie na Martusie i weźmie wyzwanie możesz ja zaprosić na randkę no chyba ,ze nie chcesz to już od ciebie zależy.-odpowiedziałam i czekałam na jego reakcje
-Ty to jednak umiesz knuć .Nie musiałam przychodzić sam bo ty mnie zwerbowałaś a miałem się dopytać jak ja zaprosić na randkę ale nie myślałem żeby akurat tak. A nie będzie to oklepane?- zapytał
-No mogę ci daj jej numer i będziesz jej co noc wysyłać wiersze czy coś a w pewnym momencie napiszesz jej, że chcesz się z nią umówić na randkę.-chociaż to miało być dla Hazzy i Emi ale skora tak wyszło to dla nich musze cos innego wymyśleć.
-Nie głupie tylko, że ja nie umiem pisać wierszy w tym cały problem.-zasmucił się
-Ja jakieś mam i akurat mogą ci się spodobać. Dam ci zeszyt z wierszami i co dzień o tej samej godzinie wyślij jej jeden wiersz.- odpowiedziałam a on od razu się uśmiechnął.


-A po jakim czasie mogę jej napisać ,że chce się z nią umówić?- zapytał
-Po 2-3 tygodniach napisz jej wtedy esa.- powiedziałam i miałam wstać po książkę ale mnie wyprzedził i ja podał.
-Dziękuje.-odparłam
-Dobra to ja idę do siebie kombinować co i jak.
-Spoko to jak coś to wież gdzie mnie słuchać.-i włożyłam słuchawki w uszy.

Perspektywa Harr’ego:

Zaczynaliśmy grać w butelkę kiedy usłyszałem jak dzwoni czyjś telefon. Zobaczyłem Emile całą we łzach. Podbiegłem do niej i zapytałem.
-Co się stało?
-Moja mama trafiła do szpitala.-odpowiedziała przez łzy
-Emi co się stało? -podbiegła Aga
-Mama jest w szpitalu. Będzie miała operacje na kręgosłup właśnie ja zabierają. Ja musze wracać do Polski musze być przy niej.-dodała
-Spokojnie poradzą sobie a ty masz wakacje i musisz odpoczywać. A po za tym jak będzie trzeba to zadzwonią i powiedzą że masz wracać czy coś póki nie proszą to zostajesz tutaj.-odparła stanowczo Agata.
-Ja idę do siebie położę się i odpocznę przepraszam ale nie dam rady grać wybaczcie.- powiedział i poszła do siebie a ja z nią postanowiłem zostać w nią aby podtrzymać ją na duchu.

Perspektywa Nialla:

Zaczęliśmy grać. Ja musiałem zacząć i podło na Patkę wybrała pytanie.
-Umiesz grać na jakimś instrumencie?
-Coś tam brzdąkam na gitarze.-odpowiedziała
-Oooo czemu mi nie powiedziałaś to byśmy sobie pograli razem coś.-dodałem
-Spoko to może kiedyś się umówimy to poramy.-powiedziała nie pewnie
-To jutro.
Teraz kręciło ona i trafiło na Liama
-Pytanie czy wyzwanie?- zapytała
-Wyzwanie.-odpowiedział
-Masz iść się ubrać w ciuchy tak abyś wygląda jak klaun.- powiedziała a on poszedł .Kiedy wrócił nie mogliśmy wytrzymać prawie się posikałem za śmiechu a dziewczyny zaczął boleć brzuch z tego wszystkiego. Kręcił i padło na Agatę.
-Pytanie czy wyzwanie?- zapytał
-Pytanie.- odpowiedziała
-Dlaczego tak wybuchnę łaś gniewem jak oglądaliśmy film?
-Oj długa historia jak Nialler mi pomoże to mogę wam opowiedzieć.-odparła
-Ok ale obiecaj mi ,że jak już nie dasz rady to mi powiesz a nie do końca mówisz i jeszcze ryczysz.- dodałem
-Więc tak: było to przed Wielkanocą kiedy poznałam wnuka mojej sąsiadki było ładnie pięknie po prostu jak w niebie. Po kilku miesiącach po prostu pisałam z nim jak z żadną inną osobą tylko mu mogłam się zwierzyć nawet z moja mamą nie miałam takiego kontaktu.-już ledwo mówiła. Niall dokończ bo ja już wysiadam i nie dam rady dalej.
-Po pewnym czasie wyznali sobie uczucia do siebie.-Aga już w tedy płakała tak ,że Lou się do niej przysiadł. Tylko ,iż po 2 miesiącach on do niej żeby weszła na skypa bo ma jej coś ważnego do powiedzenia. Kiedy weszła on jej oświadczał ,że wraca do swojej byłej ponieważ się pogodzili i jest już dobrze między nimi. Po niecałym miesiącu dostała 20 gróźb na asku potem dziennie po 5. Myślała, że to jego dziewczyna ale to ON sam. Niestety pewnego dnia dostała groźbę która dotyczyła jej życia. Bała się wychodzić z domu po tym w tym czasie jej tata miał wypadek moja ciocia całe dnie spędzała w szpitalu a ona sama w domu rano wstaje sama wraca do domu sama. Widywały się tylko wieczorem nawet nie miały kiedy ze sobą rozmawiać. Chciała jej o tym wszystkim powiedzieć ale nigdy nie miała kiedy. Przerosło ja to i się pocięła najpierw 3 szramy kilka dni później już 6. Dopiero wtedy ktoś powiedział jej mamie o tym i wtedy wszystko powiedział. Wtedy ciocia zadzwoniła do mamy tego chłopaka i o wszystkim powiedziała następnego dnia przyjechali i wszystko powiedziały. Była w szoku. To chyba wszystko co powinniście wiedzieć.- zakończyłem i spojrzałem na nią była całe we łzach oparta o Louisa.
 


Po pewnym czasie ciszy odezwała się Liam.
-Dobra każdy z nas jest w szoku i zmęczony więc idźmy spać rano jak coś to możemy jeszcze o tym pogadać.




Przepraszam ze to ,że w tym rozdziale jestem samolubna ale obiecuje w następnym się poprawie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz